Wychodzi na to, że jesteś wtedy sobą. Tylko co to znaczy? I czy na pewno chcemy wiedzieć? Mówimy o tym, że świat goni, a my gonimy razem z nim – ale właściwie jak do tego doszło? Dlaczego zdecydowaliśmy się biec?
W eksperymencie przeprowadzonym przez uniwersytet Harvarda i uniwersytet Virginia, zadanie dla badanych było proste: siedzieć na krześle przez piętnaście minut. Żadnego telefonu, żadnego instagrama, żadnej książki, nic. Jedyną możliwą „rozrywką” było poddanie się elektrowstrząsom. Zdecydowało się na nie… dwie trzecie mężczyzn i co czwarta kobieta. „Uderzające – napisali w magazynie Science przeprowadzający eksperyment naukowcy – że pobycie z własnymi myślami okazało się perspektywą tak przykrą, że wielu uczestników aplikowało sobie elektrowstrząsy, chociaż wcześniej mówili, że są gotowi zapłacić, byle ich uniknąć.”
Dopóki mamy te wszystkie swoje dekoracje – grafiki, gadżety, garsonki, gadki o braku czasu – jesteśmy bezpieczni, uzbrojeni po kokardy. Ale gdy perspektywa pozostania z samym sobą, poza sceną, zaczyna być boleśnie realna, wolimy zaaplikować sobie elektrowstrząsy. Bo jeśli tego nie zrobimy, okaże się, że hałas, zgiełk, gonitwa, złość, napięcie, niepokój – nie były wcale światem zewnętrznym – były i są światem zewnętrznym. Kiedy staną linie produkcyjne, kiedy poznikają spotkania w outlooku, zostajemy sami ze sobą. I chociaż deklarowaliśmy sobie i światu, że o niczym innym nie marzymy, jak tylko o chwili dla siebie, teraz, kiedy świat zwolnił, już tak się do tego nie rwiemy. Przeciwnie – robimy to samo, co nasi bracia i siostry badani – szukamy odpowiednika elektrowstrząsów. A w czasach nagle pandemicznych jest o niego nietrudno. Wystarczy wejść do sieci i przeklikiwać się przez kolejne straszne informacje. Czy nie tak właśnie robisz?
Kim jesteś teraz? Kim jesteś przed samym sobą?
Natalia de Barbaro w: https://www.uniqskills.com/pl/psychologia/jak-zyc-wlasnym-zyciem
